5 mistrzowskich reguł sukcesu

Najlepiej uczymy się na własnych błędach (pod warunkiem, że wiemy, że je popełniamy).

Ta reguła dobrze sprawdza się w małych sprawach, bo konsekwencje błędów są niewielkie. Błędy dużego kalibru np. te związane z naszymi życiowymi celami…bolą i często nie da się ich naprawić.

Życie zaczynamy rozumieć wraz z upływającymi latami. Stajemy się dojrzalsi i czujemy, że gdybyśmy wiedzieli kiedyś to co teraz, to przenosilibyśmy góry.

Na twoje szczęście żyjesz we wspaniałych czasach. W czasach, gdzie wartościową wiedzę i doświadczenia mądrych ludzi masz podstawianą pod sam nos. Kiedy zaczniesz z niej korzystać, możesz zaoszczędzić sobie wielu rozczarowań.

Możesz zaoszczędzić czas, który jest największym życiowym kapitałem.

 

Zasady, które zaraz dla Ciebie omówię, stanowią esencję życia wybitnych sportowców.

Naucz się ich na pamięć i zacznij stosować od zaraz, a zrobisz postęp, o jakim zawsze marzyłeś.

Gotowy?

No to jedziemy!

1. Pracuj więcej, mądrzej i ciężej niż inni

Świat nie pozostawia złudzeń.

Jeśli chcesz należeć do elity twojej dyscypliny, musisz wyrobić w sobie żelazną etykę pracy.

Wiele razy dostaje pytania od sportowców:

„Co zrobić, żeby osiągnąć …?”

Często pytający liczy, że dostanie jakąś tajemną poradę, która wyniesie go do sportowego nieba niczym rakieta.

Moim pierwszym pytaniem jest zawsze pytanie o cel i ilość godzin w tygodniu, jakie poświęca na trening. W 90% przypadków słyszę o wielkich marzeniach w stylu:

„Chcę zagrać w reprezentacji” i „Trenujemy 4 razy w tygodniu po 1,5 godziny plus sobota mecz”.

Niczym nie zaskoczony odpowiadam:

„Hmmm. Chłopaków takich jak Ty jest w Polsce kilkadziesiąt tysięcy. Skład reprezentacji to ok. 20 zawodników. Naprawdę sądzisz, że 6 godzin w tygodniu wystarczy ci, żeby się tam znaleźć?”

Nie wystarczy.

To ile trzeba trenować?

Podwój lub potrój tę liczbę to powiem ci, że twój cel jest możliwy do osiągnięcia. Inaczej nie masz szans.

Mógłbym ci mydlić oczy, że wystarczy uwierzyć w siebie, wizualizować marzenie i powtarzać, że dasz radę.

Nie mój Drogi!

Musisz stać się tytanem pracy. Jeśli jesteś leniuszkiem – sorry amigo!

Dodatkowe treningi motoryczne, treningi siłowe to absolutna podstawa.

Kiedy dorzucisz do swojego dnia także treningi techniczne, mentalne, oglądanie swoich idoli na Youtube i chłonięcie wiedzę na temat twojej dyscypliny – sprawisz, że twój dzień będzie dopasowany do realizacji twojego celu.

Trenerzy powiedzą ci, że się przemęczysz? Że nie będziesz świeży na meczu?

Wolne żarty.

Twoje ciało na początku będzie zmęczone, jednak szybko dopasuje się do nowych obciążeń. Zwiększy masę mięśniową, zwiększy wydolność tlenową, poprosi o więcej jedzenia, o więcej snu, powie ci bólem o miejscach, które wymagają dodatkowego masażu, rolowania czy schłodzenia lodem.

Jeśli będziesz go uważnie słuchał i podejdziesz do tematu profesjonalnie – dasz radę!

Nie dadzą rady ci, którzy zwiększają swoje obciążenia, ale poza treningiem działają w przeciwnym kierunku np. obżerają się śmieciowym jedzeniem, śpią jak popadnie bo grają całą noc w gry lub mają w dupie odnowę biologiczną czyli np. 15 minut rozciągania i rolowania po każdym treningu.

Potem się naciągną i już trener ma gotową diagnozę:

„Mówiłem ci, że się przetrenujesz.”

No i wracają do starych przyzwyczajeń. Trener miał rację.

Kodują w swojej głowie najgorsze możliwe dla sportowca przekonanie:

„Trenowanie więcej niż inni… szkodzi”.

Zakopują swoje marzenia.

Głęboko.

I zapominają, że kiedyś w nie wierzyli.

2. Cokolwiek robisz, rób to z pasją

Jestem fanem biografii ludzi sukcesu, w szczególności sportowców i biznesmanów.

Im więcej czytam, tym mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że istnieje wzór na sukces. W tym wzorze nie może zabraknąć pasji.

Pasja to wewnętrzna energia do robienia tego, co daje ci radość, spełnienie i szczęście.

Dzięki pasji jesteśmy w stanie pracować dłużej i ciężej. Dzięki pasji łatwiej nam podnieść się po porażkach.

Wyobraź sobie, że robisz coś, czego nie lubisz i na dodatek nie widzisz efektów?

Trudno w takiej sytuacji znaleźć motywację do dalszych starań.

Pasja to atrybut mniejszości.

Poświęć jeden pełny dzień na uważne obserwowanie jak zachowują się ludzie w pracy.

Zobacz jak wielu z nich „męczy się”, nudzi i wypatruje godziny skończenia zajęć.

Pomyśl o znajomych, trenerach, rodzicach, którzy utknęli gdzieś pomiędzy nudą, a nienawiścią do tego co robią.

Ile rodziców w Polsce musi „znowu iść do roboty”?

Ilu sportowców czuje ulgę, że nie musi dziś trenować?

Ilu trenerów nie uczy się nowych metod treningowych, bo nie czuje powołania do swojego zawodu? (A nawet jeśli tak myślą, to nic z tego nie wynika).

Ktoś powie:

„Wojtek łatwo ci powiedzieć, bo masz w życiu łatwiej niż inni. Niektórzy nie mają tego szczęścia. Muszą iść do pracy, której nienawiadzą, żeby zarobić na chleb…”

Być może.

Jednak najgorsze jest to, że takie osoby wywieszają mentalną białą flagę do końca swojego życia. Rezygnują z lepszej przyszłości, bo nie wierzą, że mogliby robić coś lepiej.

Robią niezbędne minimum i nic poza tym.

Pasję widać. Pasję słuchać. Pasję czuć.

Prowadząc treningi mentalne z młodymi sportowcami, łatwo zauważyć poziom pasji u poszczególnych z nich.

W sposobie w jaki mówią o sobie, o swoich planach i marzeniach da się wyczuć czy mają obsesję na punkcie tego co robią, czy raczej traktują sport jako dodatek do reszty.

Wielką pasję da się wyczuć na kilometr!

Z takimi ludźmi uwielbiam pracować.

Czuję kiedy zawodnicy chłoną to, co mówię i kiedy mają otwarte serca i umysły.

To wspaniałe uczucie, kiedy oni biorą energię od mnie, a ja ładuję ją od nich.

Na podobnej zasadzie funkcjonują wielkie drużyny. Tworzą swoistą synergię pozytywnej energii, która wyraża się w podążaniu za wspólnym celem.

Jak wzniecić w sobie pasję?

Zacznij od tego, aby robić z pełnym przekonaniem wszystko, do czego się zabierasz.

Nadawaj swoim działaniom sens i znaczenie.

Szukaj w małych rzeczach elementów większej całości.

Tam gdzie inni widzą trud, ty zobacz pasję do tworzenia siebie.

Przyjdzie dzień, kiedy poczujesz, że to co robisz, płynie z twojego serca.

3. Skup się na 1 dziedzinie

Fakty są takie: masz do dyspozycji 24 godziny na dobę. Po odjęciu snu, jedzenia, toalety, dojazdów zostaje ci połowa tego czasu.

Czas jest twoim największym kapitałem. Cała sztuka polega na tym, aby wykorzystać go we właściwy sposób.

Jeśli marzysz o wielkich rzeczach, to od razu pozbawię cię złudzeń: z czegoś w życiu musisz zrezygnować.

Sukces polega na robieniu wszystkiego, co właściwe, a nie na robieniu właściwie wszystkiego. Gary Keller

Nie będzie to łatwe, wiem.

Ale dlaczego miałoby być, skoro nagrodą są twoje marzenia?

Ile czasu marnujesz na pierdoły?

Ostatnio jeden z rodziców skrytykował mnie, że w przedstawionym przez mnie planie dnia dla licealisty sportowca, który pragnie osiągnąć światową karierę nie uwzględniłem czasu na robienie przez niego „zwykłych pierdół”, jakie według niego, powinni robić ludzie w tym wieku. Plan zakładał 4,5 godziny treningu dziennie. Do tego dochodzi szkoła, odrabianie lekcji, jedzenie, dojazdy, sen…

I teraz, jeśli mielibyśmy do tego dodać „zwykłe pierdoły” to z czego młody, ambitny człowiek ma zrezygnować?

Z treningu, snu czy szkoły?

Mój punkt widzenia jest taki:

Jeśli sport jest twoją pasją, daje ci spełnienie, radość, pewność siebie i czujesz, że chciałbyś mu się poświęcić, to „zwykłe pierdoły” są pierwszymi rzeczami, z których należy zrezygnować.

Nie ma po prostu na to czasu.

Co dają ci „pożeracze czasu”?

Spróbuj zapytać sam siebie, co dają ci pożeracze czasu tj. Facebook, gry komputerowe, śmieszne filmiki na Youtube, oglądanie telewizji? Czy dzięki nim czujesz się szczęśliwszym człowiekiem czy po prostu są sposobem na nudę?

Robisz to, bo wszyscy tak robią?

Pomyśl, czy wszyscy twoi znajomi wiedzą co chcą robić w życiu…

Niekoniecznie.

Jeśli ktoś nie ma jeszcze pomysłu na siebie, trudno od niego wymagać, że będzie wiedział na czym skupić swoją uwagę.

Jeśli ktoś nie wie co go interesuje i nie ma marzeń, które rozpalają jego zmysły, nie jest w stanie robić innych rzeczy niż „zapełniać czas” czymkolwiek…

Wiesz co chcesz?

Jeśli tak, to możesz działać już dzisiaj.

Możesz kreować swoje życie.

Możesz dokonać wyboru, czemu chcesz się poświęcić.

Kiedy twoja decyzja popłynie z głębi twojego serca, pojawi się koncentracja w działaniu. Zaczniesz dostrzegać, jak wiele czasu do tej pory marnowałeś i jak wiele jeszcze masz do wykorzystania.

Skup się na jednej rzeczy.

Stań się mistrzem w jednej dziedzinie.

4. Myśl o rozwoju, potem o wyniku

Większość sportowców koncentruje się w swojej dziedzinie na wyniku. Takie podejście wydaje się oczywiste. Trenują, aby wygrywać.

Wszystko fajnie, jest jednak jedno ale.

Co się dzieje w twojej głowie, kiedy wyniki odbiegają od oczekiwań przez dłuższy czas?

Załamka?

Spadek pewności siebie?

Spadek motywacji?

Przekonanie, że nasze starania nie przyniosą oczekiwanego efektu nazywamy niskim poczuciem własnej skuteczności.

Załóżmy, że jesteś zawodnikiem sportu drużynowego. Grasz w zespole, który regularnie przegrywa. Czy ta sytuacja sprawia, że możesz uznać swój sezon za stracony?

Tak, jeśli twoim celem będą wyniki twojej drużyny.

Nie, jeśli skupisz się na własnym rozwoju.

Zwróć uwagę, że wyniki drużyny, a rozwój twoich umiejętności to dwa różne światy.

Możesz być super zawodnikiem, ale jeśli twoi koledzy odstają od Ciebie, to będziesz przegrywał. Z drugiej strony, możesz grać w drużynie, która odnosi same zwycięstwa, ale nie mieć na to żadnego wpływu, bo grzejesz ławę i robisz niewiele, żeby wskoczyć do pierwszego składu.

Spójrz na swoją obecną sytuację z innej perspektywy.

Spójrz w przyszłość.

Widzisz gdzie chcesz dojść?

Znasz swój sportowy cel?

Jeśli tak, to warto, abyś zapamiętał to raz na zawsze:

Kluczem do spełnienia marzeń jest codziennie rozwijanie swoich umiejętności.

Nie wyniki twojej drużyny. Nie gra w pierwszym składzie. Nie pochlebstwa innych na twój temat.

Te są jedynie informacje zwrotne. Nie do końca masz je w swoich rękach.

Ty i tylko Ty masz wpływ na to co zrobisz każdego dnia, aby rozwinąć się jako sportowiec.

Wszystko inne to jedynie zewnętrzne okoliczności.

Jeśli miewasz wątpliwości, czy to co robisz ma sens i tracisz wiarę w sukces, to prawdopodobnie nie czujesz rozwoju.

Powtarzasz to, co każe ci trener, nie trenujesz na 100% i nie poświęcasz dodatkowego czasu na ulepszanie swoich słabych stron.

Przesadzam?

W takim razie odpowiedz mi na pytanie: Jeśli dzisiaj zamknęliby Ci klub, to czy mimo to, codziennie sam byś trenował?

Rozumiesz? Sam dla siebie. Bierzesz piłkę i idziesz gdzieś pokopać, trenować szybkość, koordynację, technikę i próbujesz jakoś odwzorować trening, który miałeś dotychczas…

Robisz to, bo tak bardzo pragniesz odnieść sukces i nie możesz sobie pozwolić, żeby przestać się rozwijać.

Wiem, że 95% osób nie postąpiłaby w ten sposób.

Stwierdziłaby, że okoliczności zablokowały jej rozwój.

Wierzę, że Ty należysz do tych 5%.

5. Zwiększ skuteczność, dzięki małym, ale systematycznym krokom

Ile razy zdarzyło ci się zaplanować jakieś działanie, nawet wykonałeś je kilka razy, jednak po jakimś czasie zaprzestałeś?

Pomyśl co to było.

Nowe ćwiczenie?

Nauka języka?

Zdrowa dieta?

Chodzenie na siłownię?

Często napalamy się na nową, lepszą wersję siebie jednak rzeczywistość sprowadza nas na ziemię. Po nowym JA zostaje tylko wspomnienie.

Z czego to wynika?

Przecież dokładnie wiemy co i jak mamy w sobie zmienić, a mimo to zatrzymujemy się na samym początku drogi…

Jeśli tak miałeś, to prawdopodobnie brakuje ci nawyku systematycznego działania.

Systematyczność nie jest prosta, ponieważ zmiany jakie w nas występują nie zachodzą z dnia na dzień. Kiedy ich nie widzimy, nie tworzy się w nas motywacja i nie rośnie poczucie kompetencji.

Świadomie lub podświadomie dochodzimy do wniosku że trud, jaki kosztuje nas nowe działanie jest większy niż nagroda, którą otrzymujemy. Intuicyjnie tworzymy sobie taki bilans zysków i strat i oceniamy jego wynik.

Kiedy próbujesz stworzyć w sobie nowy nawyk, zawsze odbywa to się jakimś kosztem. Najczęściej utraconego komfortu.

Przykładowo, jeśli planujesz rano biegać, to kosztuje cię to utratę godziny pod ciepłą kołderką.

Jeśli planujesz poświęcić wieczory na naukę języka lub czytanie mądrych książek, to koszuje cię to np. przyjemność gry z kolegami w sieci lub przeglądanie Facebooka.

Jeśli chcesz przejść na dietę, to kosztuję cię to utratę przyjemności jedzenia słodyczy do każdej kawy lub herbaty.

Itd. itd. itd.

Błąd jaki najczęściej wtedy popełniamy to poleganie wyłącznie na swojej silnej woli.

Na 95% silna wola nie wystarczy, aby być systematycznym.

Dlaczego?

Ponieważ tak jest zbudowany ludzki mózg. Silna wola jest jak mięsięń, który wyczerpuje się w trakcie treningu. Jeśli nie wspomożesz jej odpowiednimi technikami, prędzej czy później zmęczy się, a ty ulegniesz staremu nawykowi.

Każda zmiana niesie za sobą nie tylko trud wdrożenia nowego zachowania, ale przede wszystkim walkę z pokusami, które były z Tobą przez lata.

Większość osób bagatelizuje takiego przeciwnika na etapie podejmowania decyzji o nowym zachowaniu. To tak zwany błąd amatora.

Wydaje nam się wtedy, że skoro teraz ociekamy motywacją i czujemy, że możemy przenosić góry to z pewnością damy radę w przyszłości.

Wiara w siebie jest ok, ale kiedy nie jesteś przygotowany do walki, na nic się nie przyda.

Zadziałają bowiem na ciebie psychologiczne mechanizmy, na które nie masz wpływu.

Co w takim razie należy zrobić, aby zwiększyć swoją systematyczność?

Takich rad jest całe mnóstwo, ale dam ci jedną najważniejszą.

Wyznacz sobie ambitny, długoterminowy cel, ale zmiany wprowadzaj bardzo stopniowo.

Najpierw wyrób w sobie nawyk systematyczności na czymś drobnym, czyli takim które wykonasz z 99% prawdopodobieństwem i dopiero po dłuższym paśmie drobnych sukcesów, weź się za coś większego.

Jeśli chcesz biegać z rana po 3 kilometry, postaw sobie za cel samo wstawanie o wyznaczonej godzinie przez kolejne kilka tygodni. To nie znaczy, że nie masz w te dni iść biegać. Jeśli ci się uda to super, ale jeśli nie to nie uznajesz tego za niewykonanie postanowienia.

Jeśli chcesz uczyć się angielskiego 30 minut dziennie, zacznij od 5 minut, ale rób to przez kilka tygodni. Możesz oczywiście uczyć się dłużej, ale twoim dziennym celem jest minimum 5 minut.

Jeśli chcesz schudnąć 10 kilogramów i z tego względu musisz przejść na zupełnie nową dietę, zacznij od wprowadzenia zdrowego śniadania i np. wyeliminowaniu jednego, najgorszego produktu z punktu widzenia nowej diety np. chipsów.

To tylko kilka przykładów, ale myślę, że wychwyciłeś już ten mechanizm.

Reasumując,

Najpierw zwiększ poczucie własnej skuteczności i udowodnij sobie, że potrafisz podążać za swoimi intencjami i dopiero wtedy weź się za coś większego.

Systematyczność to umiejętność, a nie zdolność.

Możesz się jej nauczyć.

Podsumowanie

Masz to szczęście, że żyjesz w czasach, kiedy dostęp do wiedzy i doświadczeń sportowców ze światowego topu jest na wyciągnięcie ręki. Czasy, kiedy trzeba było uczyć się wyłącznie na własnych błędach, minęły.

Żeby osiągnąć sukces, musisz trzymać się zasad, które właśnie poznałeś. Inaczej, będziesz błądził, walił głową w mur, a czas będzie uciekał.

Nie dopuść, żeby twoje marzenie pozostało na pastwie losu.

Takie podejście na 99% się nie sprawdzi.

Musisz wziąć sprawy w swoje ręce.

Przypomnijmy sobie raz jeszcze:

1. Pracuj więcej, mądrzej i ciężej niż inni

2. Cokolwiek robisz, rób to z pasją

3. Skup się na 1 dziedzinie

4. Myśl o rozwoju, potem o wyniku

5. Zwiększ skuteczność, dzięki małym, ale systematycznym krokom