Przestań przejmować się talentem! Poznaj 8 zasad perfekcyjnego treningu.

Ostatnio usłyszałem od jednego z czytelników, że fajnie się mnie czyta bo daję dużo wiedzy pisząc prosto i ciekawie. Na koniec dodał, że mam talent do pisania i powinienem to kontynuować.

Uśmiechnąłem się, bo wypowiadając magiczne słowo „talent”-trafił w mój czuły punkt.

Pomyślałem sobie wtedy: „Chłopie, jakbyś widział moje wypociny rok temu, to zmieniłbyś zdanie..”.

Gdybyś wiedział ile stron musiało powędrować do kosza (nie jestem w stanie tego zliczyć), ile mam napisanych artykułów i różnych przemyśleń, które nigdy nie ujrzały światła dziennego (to akurat mogę policzyć: dokładnie 346 stron w Wordzie czcionką 12 :)) i dodał do tego te, które już opublikowałem, to doszedłbyś do wniosku, że

…artykuł, który właśnie czytasz kosztował mnie 3 średniej wielkości książki, 600 godzin ślęczenia przed monitorem i ok. 200 wypitych kaw.

I wiesz co? Rzadko jestem zadowolony z tego co piszę.

Czuję się wręcz nowicjuszem w tej dziedzinie.

Każdego dnia walczę z ego, które podpowiada mi, żebym dzisiaj dał sobie spokój (raz na miesiąc piszę z czystej przyjemności…).

Za to z jednej rzeczy jestem zadowolony.

Z mojej determinacji.

Widzę, że przede mną jest jeszcze mnóstwo pracy, ale…

…wiem, że piszę lepiej niż rok temu.

I piszę mi się znacznie łatwiej i szybciej.

Nie wierzę w talent, bo…

…jak go niby zmierzyć?

Zmierzyć mogę tylko swoją pracę.

Ludzie wierzą w talent, bo ulegają złudzeniu.

Kiedy patrzą na aktora, który bezbłędnie gra to nie widzą lat pracy, które doprowadziły go do tego poziomu. Powiedzą raczej: „Genialny aktor!”.

Kiedy Usain Bolt bije kolejne rekordy, nie myślą o godzinach i litrach potu, które wylewa na treningach. Prawdopodobnie stwierdzą, że ma „predyspozycje i iskrę Bożą”.

Kiedy Leo Messi z lekkością mija kolejnych rywali nie zadają sobie pytania ile trzeba trenować, żeby osiągnąć taki poziom. Jest za to duża szansa, że wskażą na jego talent i porównają do słynącego z etyki pracy Cristiano Ronaldo.

Czy chcę powiedzieć, że talent nie istnieje?

Nie. Talent istnieje.

Jednak z dwóch powodów nie powinniśmy sobie zawracać nim głowy:

POWÓD 1:

Zgodnie z krzywą Gaussa, prawdopodobieństwo wystąpienia skrajnych cech populacji w naturze tzn. osobników bardzo utalentowanych i bardzo nieutalentowanych jest bardzo małe ( sorry za ten naukowy żargon :)) .

Upraszając, najwięcej znajdziesz osób zbliżonych przeciętnemu poziomowi talentu, a najmniej tych super i bez talentu.

Statystycznie można powiedzieć, że na 10 osób: 1 osoba ma super talent, 1 nie ma talentu, a 8 osób ma średni talent.

Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że jesteś przeciętnie utalentowany, podobnie jak większość twoich kolegów i przeciwników, a różnice w umiejętnościach wynikają z ilości i jakości pracy jaką do tej pory wykonaliście.

POWÓD 2:

Badania prowadzone przez K.Ericssona jednoznacznie wykazały, że poziom mistrzowskich umiejętności wynika bezpośrednio z ilości godzin poświęconych „celowemu treningowi”.

Badacz w przybliżeniu określił tę liczbę na poziomie 10000 godzin.

Talent owszem, przydaje się, jednak jedynie na początkowym etapie rozwijania danej umiejętności. Z perspektywy mistrzowskiego poziomu nie miał on żadnego znaczenia.

Dlaczego talent jest tak popularny?

Ludzie od setek lat zadają sobie pytanie, co stoi za osiągnięciami wybitnych jednostek. Zapewne trudno ci to sobie wyobrazić, ale dostęp do informacji kilkadziesiąt lat temu był na dużo niższym poziomie. Były książki, raczkowała telewizja i …tyle.

W świecie funkcjonowało wiele historii, które trudno było zweryfikować pod względem prawdziwości.

Jedną z nich był rzekomy geniusz Wofganga Amadeusza Mozarta, który komponował w wieku 5 lat.

Mało kto jednak zdawał sobie sprawę, że Mozart zaczął ćwiczyć w wieku 3 lat, a jego ojciec był wybitnym nauczyciel muzyki. Co więcej, dzieła Mozarta z tego okresu to raczej poprawiane utwory Bacha, w których dużo było ręki ojca Wolfganga i raczej nie rzucały na kolana.

Prawdziwe arcydzieła powstały w wieku ok. 21 lat kompozytora czyli po …18 latach treningu.

Mit Mozarta jest jednak ciągle obecny.

Jak nie rozumiesz, to szukasz łatwej odpowiedzi

Jako ludzie lubimy fantazjować. Szczególnie jeśli czegoś nie rozumiemy.

Talent świetnie nadaje się do uzasadniania „niewytłumaczalnych” zjawisk, takich jak np. wytrzymanie 63 godzin w „szafie” z przezroczystego lodu przez Davida Blaina. Kiedy słyszysz coś takiego i inne osiągnięcia tego człowieka ( np. wstrzymaniu oddechu pod wodą na 17 minut lub wytrzymanie 7 dni w zamkniętej trumnie pijąc 3 łyżeczki wody dziennie) na usta ciśnie się jedno: Nadczłowiek.

Tymczasem analizując miesiące i lata poprzedzające jego wyczyny, poziom dyscypliny i ilość żmudnego treningu, stwierdzenie o posiadaniu jakiegoś wyjątkowego daru czy talentu wydaje się groteskowe.

Sam Blain mówi o sobie tak: “ Wydaje mi się, że nie posiadam jakiś szczególnych predyspozycji. Ludzie po prostu nie widzą tego, co kryje się za moimi osiągnięciami.”

Trener prawdę Ci powie, bo się zna. Czyżby?

To co mnie boli najbardziej, to kiedy kiepscy trenerzy otwarcie wyrokują w sprawie swoich podopiecznych na temat ich talentu.

Jasne, rozumiem, że nie każdy może zostać zawodowym piłkarzem, jednak trenerzy najczęściej się w tych kwestiach mylą. Przede wszystkim nie to jest ich rolą.

Myślę, że w ten sposób chronią swoje ego. Jeśli ich marne szkolenie zawodzi, to zamiast dołożyć dodatkowych starań i pytać siebie co mogę robić lepiej, aby dzieciaki lepiej grały, wolą zwalić wszystko na ich rzekomy brak talentu.

Bo tak łatwiej.

Skreślić, podziękować i problem z głowy.

Kur**!

Tak nie można.

Jeśli jesteś trenerem, pamiętaj, że dla swojego podopiecznego jesteś autorytetem.

On rzadko kiedy podważy to, co do niego mówisz. Bierze wszystko za prawdę absolutną. Brak mu jeszcze samoświadomości i autorefleksji.

Wydaje ci się, że wiesz wszystko, masz doświadczenie i umiesz prorokować losy młodych sportowców?

A pomyślałeś, że twoja samospełniająca się przepowiednia może być właśnie konsekwencją tego co do nich mówisz i jak ich trenujesz?

Może tkwisz w zamkniętym kole i potwierdzasz to, czego sam jesteś przyczyną?

Wierzę jednak, że jeśli czytasz ten artykuł nie jesteś jednym z takich trenerów…dlatego działaj i edukuj swoich kolegów po fachu!

Zamiast narzekać na świat, w którym żyjemy, sami zmieniajmy go na lepsze.

Stare przekonania kontra najnowsze badania

Mam bzika na punkcie badań naukowych.

W takim sensie, że trudno mi jest pisać lub mówić o czymś, co nie zostało dobrze przebadane.

Ale nie zawsze tak było.

Kiedyś wierzyłem w rzeczy, które intuicyjnie wydawały mi się być sensownymi. Broniłem idei lub tez, do których byłem emocjonalnie przywiązany.

Myślę, że wiesz o czym mówię.

Toczysz z kimś ożywioną dyskusję i zamiast słuchać tego, co ludzie mają ci do powiedzenia, zamykasz się w swojej twierdzy i bronisz swojego zdania za wszelką cenę. Kiedy czujesz, że argumenty drugiej strony są logiczne i mogą być prawdziwe, zaczynasz się burzyć jeszcze bardziej.

Ehhh, szkoda gadać…

Wracając do mojego zainteresowania badaniami…

Myślałem, że kiedy w różnych dyskusjach zacznę podpierać swoje wywody różnymi naukowymi argumentami, łatwiej mi będzie przekonać kogoś do zmiany zdania. Wiesz jaki jest tego efekt?

Nikt nie chce ze mną gadać 😃

No dobra żartuję, nie jest tak źle, aczkolwiek jestem trudnym rozmówcą 😃

Dlaczego o tym piszę?

Dlatego, że kluczem do rozwiązania zagadki o talencie są ludzkie przekonania, czyli pewne wyuczone wzorce myślowe na dany temat.

Bronimy przekonań, ponieważ nasze mózgi są wciąż przystosowane do życia na sawannie, co miało miejsce jakieś kilkadziesiąt lat temu.

Świat przyśpieszył, jednak ewolucja naszego mózgu odbywa się w swoim (wolnym) tempie.

Dla ludzi żyjących w tamtych czasach trzymanie się przekonań było większą szansą na przeżycie.

“Jedząc ten owoc, możesz się otruć”,

“Ruszający się krzak oznacza niebezpieczeństwo ataku dużego zwierza”,

“Tam nie chodź, bo możesz zostać zabity przez wrogie plemię” 

Poddając swoje przekonanie w wątpliwość, ryzykowałbyś życie!

Dlatego tak trudno jest nam uwierzyć, że talent to raczej fikcja. Przekonanie o jego istnieniu chroni naszą samoocenę.

Jeśli kiedyś miałeś ochotę coś robić, zacząłeś ćwiczyć, ale w twojej ocenie średnio ci szło i odpuściłeś, to raczej nie powiesz o sobie:“Próbowałem, ale zamiast wytrwać, wyciągnąć wnioski i spróbować ponownie, poddałem się.”

Zamiast tego stworzysz coś co pomoże ci czuć się lepiej np. “Nie mam do tego smykałki” lub “Nie mam do tego talentu”.

Przeniesiesz w ten sposób odpowiedzialność za własną porażkę na coś co jest poza twoją kontrolą. Poczujesz się usprawiedliwiony.

Kiedy chwalimy kogoś za talent, robimy mu krzywdę

Wiesz, że większość rodziców i trenerów nie widzi nic złego w chwaleniu dzieciaków za ich zdolności?

Mówienie o “świetnych predyspozycjach”, “wybitnych zdolnościach”, “posiadaniu drygu”, “talencie” czy “darze od Boga” to norma.

Byłeś kiedyś tak określony?

To uważaj.

Badania wybitnej amerykańskiej psycholog Carol Dweck wykazały, że dzieci chwalone za zdolności radziły sobie w życiu gorzej niż dzieci chwalone za…

wysiłek.

Okazuje się bowiem, że chwaląc dzieci za zdolności, nabierały one błędnego przekonania o trwałości tych cech. W konsekwencji kiedy natrafiały na trudniejsze zadania, które wymagały czasu i wielokrotnych prób, szybko się zniechęcały lub wręcz odpuszczały. Bojąc się, że ich zdolności nie wystarczą na wykonanie zadania i  mogą obnażyć ich braki, wolały w ogóle nie podejmować działania i trwać w swojej iluzji wyjątkowości. Porażka była dla nich synonimem słabości.

Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja u dzieciaków chwalonych za wysiłek. Nabrały one przekonania, że ich braki da się rozwijać dzięki pracy. Oznaczało to dla nich, że mogą nabywać nowe cechy i umiejętności, nawet jeśli obecnie ich nie posiadają. Wysiłek stał się dla nich warunkiem koniecznym dla własnego rozwoju, a porażka stanowiła jedynie cenną informacją zwrotną na temat tego co należy zmienić.

Tym sposobem Pani Dweck stworzyła pewien unikalny model, według którego ludzi można podzielić na tych z nastawieniem na trwałość (czyli tych, którzy wierzą, że nasze cechy są ustalone raz na zawsze) i na tych z nastawieniem na rozwój ( wierzących, że ludzki potencjał jest niezbadany i wszystkiego można się nauczyć).

Jedna rzecz uderzyła mnie szczególnie w tych badaniach, mianowicie sposób w jaki patrzą obie grupy na sukcesy innych ludzi.

Nastawieni na trwałość nie lubią słuchać o sukcesach innych, bo świadczy to o ich własnych brakach i obniża poczucie własnej wartości. Z kolei nastawieni na rozwój uwielbiają takie historie bo stanowi to dla nich inspirację do ciężkiej pracy.

Pomyśl sobie teraz, dlaczego mamy tak dużo hejtu w naszym kraju?

Czyżby nastawieni na trwałość pokazywali swoje oblicze?

To temat na inną dyskusję.

Piszę o tym tylko i wyłącznie dlatego, żebyś miał tego świadomość.

Liczy się nie tylko to ILE, ale przede wszystkim JAK trenujesz

Kevin Anders Ericsson zbadał dwudziestoletnich studentów berlińskiej szkoły muzycznej, których wykładowcy podzielili na:

-wybitnych (wróżąc im karierę światową),

-bardzo dobrych (wróżąc im karierę krajową) i

-przeciętnych (którzy mogli zostać nauczycielami muzyki).

Wszyscy studenci zaczynali, mniej więcej, w wieku 8 lat i postanowili zostać zawodowymi muzykami w wieku lat 15.

W czasie badań wszyscy mieli za sobą 1000 godzin gry, średnio 51 tygodniowo (W tym momencie, większość osób powiedziałaby, że skoro trenowali tyle samo, to różnica tkwi w talencie).

To, czym się różnili, to ilość czasu, jaki poświęcali na samodzielne trenowanie, co przez wszystkich zgodnie zostało uznane za najlepszy sposób podnoszenia swoich umiejętności. Jednocześnie ta forma ćwiczeń została uznana za najmniej przyjemną i najbardziej wyczerpującą.

I tu pojawiły się różnice między muzykami.

Okazało się, że przeciętni trenowali w ten sposób 9 godzin tygodniowo, a najlepsi przez 24.

W ten sposób przed ukończeniem 18 roku życia:

-najlepsi mieli za sobą 7410 godzin takich ćwiczeń,

-bardzo dobrzy 5301 godzin, a

-przeciętni jedynie 3420.

Od tych wyników nie było żadnych odstępstw. Podobne rezultaty przyniosły badania przeprowadzone w sporcie.

Nie znaleziono rzekomo utalentowanych sportowców, którzy staliby się ekspertami bez celowego przepracowania 10000 godzin, ani nie odnaleziono osób bez talentu, które mimo ćwiczeń w wymiarze 10000 godzin, nie osiągnęłyby mistrzowskiego poziomu.

Jak trenować, żeby zostać mistrzem?

Ericsson w swoich badaniach zwrócił przede wszystkim uwagę na to, że trening umiejętności musi posiadać konkretne cechy, aby można było uznać go za rozwijający umiejętności.

Trening taki nazwał “celowym ćwiczeniem” (ang. deliberate exercise).

Często słyszę jak sportowcy porzucają swoją dyscyplinę, bo treningi nie przynoszą spodziewanych rezultatów. Kiedy patrzę jak trenują to…ehhh…mówiąc delikatnie – żenada.

Niektóre cechy celowego treningu wskazać można intuicyjnie np. “Dobry trening jest wtedy kiedy jesteś w 100% zaangażowany i skoncentrowany”. Wydaje się to oczywiste, ale większość sportowców nie spełnia nawet tych warunków.

Czas, żebyś poznał wszystkie 8 cech treningu, który podnosi poziom twoich umiejętności. Oto one:

1.Stworzony jest w celu rozwoju konkretnej umiejętności.

Konieczna jest odpowiednia wiedza i wskazany jest doświadczony trener.

Przychodząc na trening, musisz mieć jasny cel – rozwój kompetencji.

Jeśli działasz przypadkowo i jedynie chaotycznie powtarzasz różne ćwiczenia, zawiedziesz się.

2. Zaprojektowany jest tak, aby móc wyizolować poszczególne elementy .

Pułapką większości sportowców jest to, że koncentrują się wyłącznie na „całościowym” obrazie siebie zapominając, że stanowią pewien zbiór konkretnych umiejętności. Przez to nie potrafią wskazać, który element zawodzi.

Pomyśl. Jeśli np. przegrywasz mecz w tenisa to powiedzenie po meczu, że byłem słabszy to tak jakby nic nie powiedzieć.

Musisz wiedzieć jakimi elementami przegrywasz: techniką forhendu, bekhendu, siłą uderzenia, pracą nóg, grą na linii, szybkością, wytrzymałością, wolejem, psychiką, serwisem czy szybkością reakcji?

Jeśli nie wiesz gdzie są twoje słabe punkty to skąd masz wiedzieć co trenować?

Trening jest miejscem, w którym trzeba “rozebrać” swoją grę na czynniki pierwsze i zacząć je naprawiać oddzielnie.

Kiedy zaczną funkcjonować jak należy, ponownie włączasz je do gry i sprawdzasz rezultaty.

I tak w kółko.

3. Powinien dawać się mierzyć i zmieniać, jeśli rezultaty są inne od oczekiwań.

Informacja zwrotna jest tym czego potrzebujesz, żeby osiągnąć sukces w każdej dziedzinie. Głupotą jest ciągle robić to samo i oczekiwać innych rezultatów.

Wydaje się to oczywiste, ale jednak większość osób tego nie robi.

Ustalając cele krótkoterminowe np. tygodniowe lub miesięczne możesz odpowiedzieć sobie na pytanie czy zmierzasz we właściwym kierunku i ewentualnie skorygować swój trening.

4. Powininen mieć odpowiedni stopień trudności i stanowić wyzwanie dla ćwiczącego.

Chodzi o taki dobór ćwiczeń, które są na granicy twojego obecnego poziomu, ale nie wykraczały ponad to, co obecnie umiesz.

Należy stale stymulować swoje ciało i umysł do sięgania po kolejne poziomy umiejętności.

Jeśli trenujesz wyłącznie te elementy, które są dla ciebie łatwe i w których czujesz się pewnie to twój trening pozostanie jedynie miłym wspomnieniem.

5. Dobry trening nie jest przyjemny.

Wykraczanie poza swoją strefę komfortu to stanowczo niemiłe doświadczenie. Jednak jest niezbędne do rozwoju umiejętności.

Kiedy czujesz dyskomfort i ból, twoje ciało przystosowuje się do nowych, bardziej wymagających okoliczności.

Monitoruj swój stan podczas treningu. Jeśli są jakieś ćwiczenia, których unikasz najprawdopodobniej właśnie tam powinieneś skierować swoją uwagę.

6. Musi być wykonywany w pełnym skupieniu.

Jeśli podczas treningu jesteś myślami gdzie indziej, powinieneś dać sobie spokój. Szkoda twojego czasu i energii.

Tylko trening w pełnym skupieniu da ci możliwość zauważenia niuansów w swojej grze i możliwość wprowadzenia korekty.

Jeśli podczas treningu ucieka ci uwaga to lepiej zrób sobie krótką przerwę i wróć do ćwiczenia skoncentrowany.

7. Wymaga 100% zaangażowania

Kiedy ćwiczysz na 90 % prawdopodobnie jedynie powtarzasz tylko to, co już umiesz.

Celowy trening wymaga 100% zaangażowania. Tutaj nie ma dróg na skróty.

To element, z którym sportowcy mają największy problem. Wiem, że to wyczerpujące, ale kiedy oddasz treningowi całego siebie, on odda ci podwójnie ( wybacz tę romantyczną metaforę :)).

Angażuj się nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Dodaj do treningu odpowiedni ładunek emocjonalny.

Trenuj z sercem, a twój trening będzie jedyny w swoim rodzaju.

8. Wymaga refleksji po treningu i powtarzania tego, co działa.

Twój trening nie kończy się wraz z wyjściem do szatni. Kiedy nie trenujesz fizycznie, twój trening wymaga analizy pod kątem uzyskiwanych wyników, postępów i doboru metod.

W etapie refleksji należy oglądać nagrania swoich treningów i meczów, szukać elementów, które można jeszcze poprawić, skorygować, a następnie powtarzać, powtarzać i jeszcze raz powtarzać.

Zapytaj trenera co myśli o twoich postępach lub wspólnie prześledźcie twój trening na video.

Szukaj idealnego wzorca do naśladowania. Znajdź w  internecie treningi i mecze swoich idoli, a następnie szukaj różnic w porównaniu do własnych umiejętności.

Dąż do doskonałości. Nawet jeśli tam nie dotrzesz, będziesz zdumiony poziomem jaki udało ci się osiągnąć.

Zakończenie

Mam nadzieję, że ten artykuł otworzył ci oczy na mity związane z talentem.

Czy uważam, że talent nie istnieje?

Myślę, że istnieje coś takiego jak pewne predyspozycje do szybszego uczenia się danej umiejętności, jednak ma to tylko znaczenie z amatorskiego punktu widzenia.

Jeśli podobnie jak ja, nigdy nie grałeś wcześniej w tenisa i zaczelibyśmy się spotykać na korcie raz w tygodniu, to jeśli masz talent do tenisa, pewnie byłbyś lepszy. Szybciej bowiem załapałbyś, o co w tym wszystkim chodzi.

Jednak z perspektywy mistrzowskiego poziomu, talent jest niczym.

Jest jak początkowa przewaga 10 metrów na dystansie maratonu.

Szybko można ją zniwelować, po czym zaczyna liczyć się ciężka, mądra i systematyczna praca.

Jeśli ktoś ci kiedyś powiedział, że nie masz talentu, możesz się teraz uśmiechnąć.

Niech tkwi w swoich złudzeniach, za to Ty zabierz się do roboty.

Zacznij już dziś.

Trzymam kciuki!

Jeśli uważasz, że ten artykuł mógłby pomóc twoim znajomym, udostępnij go na Facebooku klikając w ikonkę poniżej.